Czesc jestem 
Zobacz moj profil


Wspolautorzy

Czesc jestem aglocoincome

Czesc jestem fergalo40

Czesc jestem JackDaniels

Czesc jestem mimomar

Czesc jestem subverter

Czesc jestem megaflower

Czesc jestem

Czesc jestem machoferoz

Czesc jestem damiexon

Google
 



Click here to get Free Targeted Website Traffic


Grudzien 2007

SMDM DFS
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Tag

Ostatnie komentarze

ostatnie post

rozwin zawartosc

Dodaj do Moje Dada

Dodaj do Moje Dada

Podziel sie spostrzerzeniami

De.licio.us
Kategorie Biografie naukowców

Isaac Newton biografia

przez (07/12/2007 - 21:29)

Urodzony w 1642 r. w Wollsthorpe, Lincolnshire (Anglia). Angielski fizyk, astronom, matematyk i filozof; odkrywca prawa powszechnego ciążenia. Zmarł w 1727 r., w wieku 84 lat.

Powszechnie znana jest opowieść o spadającym z drzewa jabłku, które naprowadziło Newtona na trop prawa powszechnego ciążenia. Otóż obserwujący ruch owocu dwudziestotrzyletni Newton zrozumiał, że ta sama siła przyciągania ziemskiego, która ściągnęła jabłko na ziemię, utrzymuje Księżyc na jego orbicie. Gdyby nie istniała siła przyciągania. Księżyc "uleciałby" w kosmos. Grawitacja, czyli ciążenie powszechne, sprawia, że utrzymujemy się na powierzchni Ziemi. Wszystkie ciała przyciągają się wzajemnie. Im większą masę ma przedmiot, tym większa jest jego siła ciążenia.

Isaac Newton wstąpił na uniwersytet w Cambridge, mając 19 lat; już na drugim roku studiów prowadził poważne badania naukowe. Przerwał je na dwa lata z powodu panującej wówczas zarazy.

Zainteresowania Newtona optyką doprowadziły go do wykrycia zjawiska interferencji światła W 1667 r. uczony sformułował teorię korpuskularnej budowy światła; pierwszy rozszczepił pryzmatem światło, uzyskując barwne widmo. Jego prace nad światłem pozwoliły mu skonstruować teleskop zwierciadłowy do obserwacji gwiazd, pierwowzór współczesnych teleskopów.

Największe dzieło Newtona, napisane po łacinie Philosophiae naturalis prin-cipia mathematica (Matematyczne zasady filozofii przyrody), wywarło olbrzymi wpływ na sposób myślenia uczonych, zwłaszcza fizyków. W dziele tym uczony podał między innymi trzy zasady dynamiki oraz prawo powszechnego ciążenia. Zawarte w nim przemyślenia przyczyniły się do rozwoju fizyki, mechaniki i astronomii.

W 1705 r. Newton otrzymał tytuł szlachecki. Przez pewien czas pełnił funkcję naczelnika mennicy królewskiej - stąd jego wizerunek zdobiący najnowsze banknoty jednofuntowe w Anglii.

Słynny uczony był człowiekiem bardzo roztargnionym. Podobno kiedyś zaprosił przyjaciela na obiad, ale o tym zapomniał i był nieobecny. Służący podał pieczone kurczę pod przykrywką; przyjaciel, po dłuższym oczekiwaniu, sam zjadł obiad, a kości włożył pod przykrywkę. Gdy Newton wreszcie wrócił do domu, podniósł przykrywkę i zobaczywszy kości, zdziwił się, że zapomniał, iż zjadł już obiad.

Glosuj na post

Dmitrij Mendelejew biografia

przez (07/12/2007 - 21:27)

Urodzony w 1834 r. w Tobolsku, Syberia (Rosja). Chemik rosyjski, twórca okresowego układu pierwiastków. Zmarł w 1907 r., w wieku 72 lat.

Mendelejew był najmłodszym z piętnaściorga dzieci kierownika szkoły. Kiedy jego ojciec oślepł i stracił pracę, matka, aby utrzymać tak liczną rodzinę, założyła wytwórnię szkła. Chłopiec miał 15 lat, gdy zmarł mu ojciec; kilka lat później przeżył śmierć matki.

Dorósłszy studiował nauki ścisłe w Odessie, Petersburgu i Heidelbergu; później został profesorem chemii na uniwersytecie w Petersburgu. W 1896 r., badając ciężar atomowy różnych pierwiastków, ustalił zależność ich właściwości od ciężaru atomowego. Sformułował wówczas prawo, zwane prawem okresowości, głoszące, że właściwości pierwiastków chemicznych zmieniają się okresowo przy ich uszeregowaniu według ciężaru atomowego. Na tej podstawie uszeregował wszystkie 63 znane wówczas pierwiastki według ich ciężaru atomowego w taki sposób, że wykazują one periodyczną powtarzalność właściwości chemicznych i fizycznych. Taka klasyfikacja nazywa się układem okresowym pierwiastków.

Na podstawie prawa okresowości Mendelejew przewidział istnienie i niektóre właściwości pierwiastków wówczas jeszcze nie odkrytych, między innymi galu, skandu, germanu, polonu, transu.

Początkowo uczeni sceptycznie odnieśli się do teorii Mendelejewa, ale już wkrótce odkryto nowe pierwiastki, które potwierdziły słuszność jego przewidywań, i Mendelejew zyskał światową sławę.

Glosuj na post

Grzegorz Mendel biografia

przez (01/12/2007 - 10:05)

Znany jest obecnie jako człowiek, który odkrył podstawowe zasady dziedziczności. Za życia był nieznanym austriackim mnichem i naukowcem z zamiłowania, a jego badania nie zyskały uznania ówczesnego świata nauki.

Mendel urodził się w 1822 r. w Jasienicy (Heinzendorf), wówczas w obrębie monarchii austriackiej, obecnie - na terenie Czech. W 1843 r. wstąpił do klasztoru augustianów w Brunn w Austrii (obecnie Brno w Czechach); święcenia kapłańskie otrzymał w 1847 r. W 1850 r. zdawał egzamin uprawniający do wykonywania zawodu nauczyciela. Egzaminu nie zdał, przy czym najgorsze oceny uzyskał z biologii i geologii! Mimo to przeor posłał go na uniwersytet w Wiedniu, gdzie w latach 1851-1853 Mendel studiował matematykę i nauki przyrodnicze. Nigdy nie uzyskał dyplomu nauczycielskiego, jednak od 1854 do 1868 r. był zastępcą nauczyciela biologii w gimnazjum w Brnie.

W tym czasie, począwszy od 1856 r., prowadził słynne doświadczenia z hodowlą roślin. W 1865 r. opracował znane prawa dziedziczności i przedstawił je na wykładzie w Towarzystwie Historii Naturalnej w Brnie. W 1866 r. wyniki Mendla zostały opublikowane w wydawanym przez to towarzystwo piśmie "Transaktionen", w artykule zatytułowanym Badania nad hybrydami roślin. Drugi artykuł ukazał się w tym samym piśmie trzy lata później. ,,Transaktionen" nie były pismem o wielkim znaczeniu, niemniej jednak znajdowały się w dużych bibliotekach. Mendel przesłał ponadto kopię artykułu Karłowi Nägeliemu, wybitnemu autorytetowi w dziedzinie zagadnień dziedziczności. Nägeli przeczytał pracę i odpisał Mendlowi, nie dostrzegł jednak jej olbrzymiego znaczenia. Artykuły Mendla zostały powszechnie zignorowane i właściwie poszły w zapomnienie na ponad trzydzieści lat.

W 1868 r. Mendel został mianowany przeorem swojego klasztoru i od tego czasu obowiązki administracyjne nie pozwalały mu na dalsze prowadzenie doświadczeń. Kiedy umierał w 1884 r., w wieku sześćdziesięciu jeden lat, niemal zapomniano o jego badaniach.

Dopiero w 1900 r. odkryto ponownie prace Mendla; na jego artykuł natknęli się, niezależnie od siebie, trzej uczeni: Holender Hugo de Vries, Niemiec Car! Correns i Austriak Erich von Tschermak. Wszyscy trzej wykonali własne doświadczenia botaniczne, niezależnie od siebie odkryli prawa sformułowane przez Mendla, a przed opublikowaniem swoich wyników przejrzeli literaturę i napotkali oryginalny artykuł Mendla. Wszyscy zacytowali pracę Mendla i oświadczyli, że ich badania potwierdzają jego odkrycia. Zadziwiający potrójny zbieg okoliczności! Na dokładkę, w tym samym roku angielski uczony William Bateson też trafił na oryginalny artykuł Mendla i zwrócił na niego uwagę innych naukowców. Mendel szybko zyskał ogromne uznanie, które należało mu się już za życia.

Jakie prawa dziedziczności odkrył Mendel? Przede wszystkim stwierdził, że we wszystkich żywych organizmach istnieją podstawowe jednostki, zwane dziś genami, które przekazują potomkom charakterystyczne cechy dziedziczne ich rodziców. W badanych przez Mendla roślinach każda indywidualna cecha, taka jak barwa nasion lub kształt liści, jest określona przez pojedynczą parę genów. Każdy okaz danej rośliny dziedziczy po jednym genie z każdej pary genów swoich rodziców. Mendel stwierdził, że jeżeli dwa odziedziczone geny określające daną cechę charakterystyczną są różne (np. jeden gen nasion zielonych, a jeden - nasion żółtych), to wówczas w badanym okazie ujawni się zwykle tylko efekt genu dominującego (w tym przypadku genu nasion żółtych). Jednakże gen recesywny nie ulega zniszczeniu i może być przekazany następnemu pokoleniu rośliny. Mendel zrozumiał, że każda komórka rozrodcza, czyli gameta (odpowiadająca plemnikom i komórkom jajowym u człowieka), zawiera tylko jeden gen z każdej pary. Stwierdził również, że jest sprawą czystego przypadku, który gen z każdej pary wystąpi w poszczególnej gamecie i zostanie przekazany potomkowi.

Prawa Mendla, jakkolwiek nieco zmodyfikowane, pozostają nadal punktem wyjścia nowożytnej genetyki. Jak to się stało, że Mendel, uczony-amator, zdołał odkryć tak ważne zasady, które przed nim umykały uwadze tylu wybitnych zawodowych biologów? Szczęśliwym trafem Mendel wybrał do swoich badań gatunek roślin, u których każda z najbardziej charakterystycznych cech jest określona przez pojedynczą parę genów; gdyby każda badana przez niego cecha określona była przez kilka par genów, badania byłyby znacznie trudniejsze. Ta odrobina szczęścia niewiele by Mendlowi pomogła, gdyby nie był niezwykle dokładnym i cierpliwym eksperymentatorem i gdyby nie uświadomił sobie konieczności prowadzenia analizy statystycznej swych obserwacji. Ze względu na wspomniany wcześniej przypadkowy charakter procesu dziedziczenia nie można na ogół przewidzieć, jakie cechy odziedziczy poszczególny potomek. Mendel zdołał wykryć swoje prawa tylko dzięki temu, że wykonał dużą liczbę doświadczeń (zebrał wyniki obserwacji ponad 21000 okazów roślin!) i przeprowadził analizę statystyczną otrzymanych wyników.

Jest oczywiste, że prawa dziedziczności są ważnym uzupełnieniem wiedzy ludzkiej, a nasza znajomość genetyki będzie prawdopodobnie w przyszłości wykorzystywana w jeszcze większym stopniu niż do tej pory.

Glosuj na post

James Maxwell biografia

przez (01/12/2007 - 10:00)

Wielki fizyk brytyjski James Clark Maxwell znany jest przede wszystkim jako autor czterech równań opisujących podstawowe prawa elektryczności i magnetyzmu. Elektryczność i magnetyzm były intensywnie badane na wiele lat przed Maxwellem i fizycy wiedzieli, że te dwie dziedziny są ze sobą ściśle związane. Mimo że znane były rozmaite prawa dotyczące dziedziny elektryczności i magnetyzmu i prawa te sprawdzały się w określonych sytuacjach, przed Maxwellem nie istniała jednak ogólna, jednolita teoria elektryczności i magnetyzmu. Za pomocą układu czterech krótkich, niezwykle przemyślnych równań Maxwell zdołał dokładnie opisać zachowanie oraz wzajemną zależność pola elektrycznego i magnetycznego i w ten sposób przekształcił zbiór nie uporządkowanych praw odpowiadających rozmaitym zjawiskom - w jedną spójną teorię.


W minionym stuleciu równania Maxwella znalazły szerokie zastosowanie zarówno w teorii naukowej, jak i w jej praktycznym wykorzystaniu. Ogromną zaletą równań Maxwella jest ich ogólność: są one słuszne we wszystkich okolicznościach. Z równań Maxwella wyprowadzić można wszystkie poprzednio znane prawa dotyczące elektryczności i magnetyzmu oraz znaleźć wiele nie znanych wcześniej zależności. Najważniejsze z nich wyprowadził sam Maxwell.

Na podstawie jego równań można wykazać, że możliwe są okresowe drgania pola elektromagnetycznego. Raz wzbudzone drgania, zwane falami elektromagnetycznymi, dalej rozchodzą się same w przestrzeni. Na podstawie swych równań Maxwell mógł obliczyć, że prędkość fal elektromagnetycznych powinna wynosić w przybliżeniu 300 000 kilometrów na sekundę. Maxwell zauważył, że prędkość fal jest taka sama jak prędkość światła, i wyciągnął stąd słuszny wniosek, że światło jest falą elektromagnetyczną. Równania Maxwella nie tylko zatem należą do podstawowych praw w dziedzinie elektryczności i magnetyzmu, są one również podstawowymi prawami optyki! W rzeczywistości, z równań Maxwella można wyprowadzić wszystkie wcześniej znane prawa optyki oraz przewidzieć wiele faktów i związków poprzednio nie znanych.

Światło widzialne nie jest jedynym istniejącym rodzajem promieniowania elektromagnetycznego. Z równań Maxwella wynika, że mogą istnieć jeszcze inne fale elektromagnetyczne, różniące się od światła widzialnego długością i częstością fali. Wnioski wyprowadzone na gruncie teorii potwierdził w efektowny sposób Heinrich Hertz, który zdołał wytworzyć i wykryć niewidzialne fale przewidziane przez Max-wella. Parę lat później Guglielmo Marconi zademonstrował, że owe niewidzialne fale można wykorzystać w łączności bezprzewodowej, i w ten sposób radio stało się rzeczywistością. Obecnie fale te wykorzystujemy również w telewizji. Promieniowanie rentgenowskie, podczerwone i ultrafioletowe to również przykłady promieniowania elekromagnetycznego. Wszystkie te rodzaje promieniowania można badać za pomocą równań Maxwella. Maxwell zawdzięcza swą sławę przede wszystkim osiągnięciom w dziedzinie elektromagnetyzmu i optyki; położył on jednak również duże zasługi w innych dziedzinach wiedz, takich jak astronomia i termodynamika (badania w dziedzinie ciepła). Szczególnie interesował się kinetyczną teorią gazów.

Maxwell zdawał sobie sprawę, że nie wszystkie cząsteczki gazu poruszają się z tą samą prędkością. Niektóre cząsteczki poruszają się powoli, niektóre szybko, niektóre z ogromną prędkością. Maxwell wyprowadził wzór określający (dla dowolnej temperatury), jaka część cząsteczek danego gazu porusza się z określoną prędkością.

Wzór ten, zwany rozkładem Maxwella, jest jednym z najczęściej stosowanych w nauce wzorów i znajduje ważne zastosowanie w wielu gałęziach fizyki. Maxwell urodził się w 1831 r. w Edynburgu w Szkocji. Był tzw. Cudownym dzieckiem; mając zaledwie piętnaście lat przedstawił pracę naukową w Edinburgh Royal Society. Uczęszczał na uniwersytet w Edynburgu. Stopień naukowy otrzymał na uniwersytecie w Cambridge. Był żonaty, ale nie miał dzieci. Maxwell uważany jest powszechnie za największego fizyka teoretyka w okresie pomiędzy Newtonem i Einsteinem. Jego wspaniała kariera zakończyła się przedwcześnie; zmarł na raka w 1879 r., na krótko przed czterdziestymi ósmymi urodzinami.

Glosuj na post

Mikołaj Kopernik biografia

przez (01/12/2007 - 09:59)

Urodzony w 1473 r. w Toruniu (Polska).
Wielki astronom polski, twórca teorii heliocentryzmu. Udowodnił, że Ziemia i planety krążą wokół nieruchomego Słońca.
Zmarł w 1543 r., w wieku 70 lat.

Kopernik był synem zamożnego kupca. Gdy miał 10 lat, umarł mu ojciec, a jego wychowaniem zajął się wuj, kanonik włocławski, późniejszy biskup warmiński. Mikołaj studiował najpierw w Akademii Krakowskiej, potem w Bolonii i Padwie (astronomię, matematykę, prawo, medycynę). W owym czasie powszechnie wierzono, że Ziemia stanowi centrum kosmosu. Kopernik stwierdził, że to się nie zgadza z obserwacjami astronomicznymi. Odkrył, że Słońce jest nieruchome, Ziemia zaś i planety krążą wokół niego. Obliczył, że obrót Ziemi wokół Słońca trwa rok, a wokół własnej osi 24 godziny. Kopernik był przekonany, że planety krążą po idealnych kołach. 50 lat później Johann Kepler posłużył się niezwykle dokładnymi pomiarami Tychona Brahego, by dowieść, że tak nie jest. Kopernik przedstawił swą teorię w słynnym dziele De revolutionibus orbium coelestium (O obrocie dal niebieskich).


Wydrukowano ją kilka tygodni przed jego śmiercią. Zrazu wyższy kler katolicki nie dostrzegł nic zdrożnego w teorii Kopernika, ale później zmienił zdanie. W 1616 r. jego dzieło uznano za źródło szatańskich pomysłów i wciągnięto do indeksu ksiąg zakazanych. Teoria jednak zyskiwała coraz więcej zwolenników, między innymi Keplera, Giordana Bruna, Galileusza. System kopernikański stał się przedmiotem słynnego procesu, podczas którego zmuszono Galileusza do wyznania, że Ziemia jest nieruchoma. Dzieło Kopernika skreślono z indeksu dopiero w 1835r.

Glosuj na post

Kepler Johannes biografia

przez (01/12/2007 - 09:57)

Astronom niemiecki i matematyk. W czasie studiów w Tybindze poznał prace Mikołaja Kopernika i stał się ich propagatorem. W 1594- 1600 uczył astronomii i matematyki w Grazu; uchodząc przed prześladowcami udał się do Pragi, gdzie od 1600- 1601 był współpracownikiem T. Brahiego. Na podstawie jego obserwacji opracował tablice ruchu planet. Od 1612- 1626 wykładał matematykę w Linzu, nastepnie przebywał w Ulm i Żaganiu. Wieloletnia analiza obserwacji astronoma Brahego umożliwiła Keplerowi odkrycie eliptycznego kształtu orbit planetarnych oraz związku między odległościami i okresami obiegu planet. Sformułował prawa Keplera na podstawie analizy obserwacji ruchu planet.

Glosuj na post

Stephen Hawking biografia

przez (26/11/2007 - 17:35)

Stephen Hawking: "Sprzedałem więcej książek o fizyce niż Madonna o seksie. Pecha miałem w życiu tylko pod jednym względem: zachorowałem na stwardnienie zanikowe boczne".

Słynny brytyjski astrofizyk na elektrycznie sterowanym wózku śmiga po uliczkach Cambridge. Żyje ponad 40 lat dłużej, niż prognozowali lekarze. Został ojcem, choć nigdy nie miał mieć dzieci, bo nieuleczalna choroba skazała go na kalectwo. Napisał światowy bestseller i przewrócił do góry nogami tradycyjne wyobrażenia na temat czarnych dziur, początku czasu i przestrzeni.

Wierzy (nie tylko on), że los od początku przeznaczył go do wielkości. Urodził się 8 stycznia 1942 roku, dokładnie w 300 lat po śmierci Galileusza. Został profesorem matematyki słynnej katedry w Cambridge, którą kiedyś piastował Izaak Newton.

- Hawking jest geniuszem. Nie tylko wielkim fizykiem, także błyskotliwym, dowcipnym, pełnym radości życia człowiekiem. Wielki umysł zamknięty w ciele zdruzgotanym chorobą. Podziwiam go - opowiada Marek Abramowicz, profesor na uniwersytecie w Goeteborgu.

Przezywali go "Einstein"

Z początku nic nie zapowiadało kariery. Stephen wcale nie był genialnym dzieckiem, z czego zapewne ucieszą się wszyscy ci, którym nie szła nauka. Rodzice posłali go do szkoły Byron House na północnych przedmieściach Londynu, jak na owe czasy bardzo postępowej. Nauczyciele np. nie wierzyli tam w tradycyjną metodę uczenia przez wkuwanie. Ich zdaniem dzieci powinny uczyć się same, dlatego też najczęściej wcale się nie uczyły. Hawking nauczył się czytać dopiero w wieku ośmiu lat. - Moja siostra Philippa była kształcona bardziej konwencjonalnymi metodami i czytała już w wieku czterech lat. No, ale ona była zdecydowanie zdolniejsza ode mnie - wspomina.

Był jednak ambitny - zawsze zależało mu na zwycięstwie we wszystkich grach i zabawach z siostrą. Ale w szkolnych klasyfikacjach zwykle zajmował jedno z ostatnich miejsc. Nic dziwnego. Miał okropny charakter pisma i był bałaganiarzem. Wypadał lepiej na egzaminach niż podczas zajęć.

Gdy miał 12 lat, koledzy założyli się o torbę cukierków, że Stephen do niczego nie dojdzie w życiu. - Nie wiem, czy zakład został kiedykolwiek rozstrzygnięty i na czyją korzyść - wspominał po latach uczony. Coś jednak towarzysze jego dziecięcych zabaw musieli przeczuwać, bo przezywali go "Einstein".

Największy wpływ na wychowanie Stephena miał ojciec, który prowadził badania naukowe nad chorobami tropikalnymi. Często wyjeżdżał do Afryki, żeby testować nowe lekarstwa. - Ponieważ był uczonym, uznałem, że badania naukowe są naturalnym zajęciem dla dorosłych - wspomina Hawking. Ale w odróżnieniu od ojca nie interesowała go ani biologia, ani medycyna: - Już w wieku 13-14 lat wiedziałem, że chcę zajmować się fizyką. Mimo że w szkole był to dla mnie najnudniejszy przedmiot, bo wszystko wydawało mi się najzupełniej oczywiste.

Była też astronomia: - Pamiętam, że pewnego dnia późno wróciliśmy z rodzicami z Londynu. W tamtych latach o północy wyłączano latarnie miejskie dla oszczędności. Zobaczyłem wtedy tak rozgwieżdżone niebo jak nigdy przedtem.

Hawkinga od dziecka interesowało, jak działają różne urządzenia. Rozmontowywał je na części. Z zapałem budował modele statków i samolotów (z pomocą kolegi - bo sam miał dwie lewe ręce). Jak tłumaczy: - Zawsze chciałem budować działające modele, którymi mógłbym sterować. Niewiele jednak troszczyłem się o ich wygląd. Wymyślałem wiele skomplikowanych gier, ekonomicznych czy wojennych, w które bawiliśmy się z kolegami. Skąd to się brało? Myślę, że zajmowałem się tymi grami, podobnie jak statkami i samolotami, bo chciałem wiedzieć, jak działają różne rzeczy, by móc je kontrolować. Gdy rozumiemy, jak działa Wszechświat, to w pewnym sensie sprawujemy nad nim władzę.

Stopy i ręce przestają słuchać

W wieku 17 lat rozpoczął studia w Oxfordzie. Nie był kujonem. Nie było to zresztą w modzie: - Wypadało być błyskotliwym, jeśli to nie wymagało wysiłku, albo zaakceptować swoje ograniczenia i zadowolić się dyplomem czwartej klasy. Ciężką pracę w celu uzyskania lepszego dyplomu postrzegano jak najgorzej.

Kiedyś obliczył, że podczas trzech lat studiów uczył się średnio godzinę dziennie. Nie przemęczał się, a jednak potrafił w kilka godzin rozwiązać zadania, nad którymi koledzy głowili się tygodniami. - Fizyka na Oxfordzie była śmiesznie łatwa - tłumaczy. - Można było zaliczyć kolejne lata, nie chodząc wcale na wykłady.

Poza tym wiosłował, pił piwo i robił głupie kawały. To był koniec lat 50. Młodzi Brytyjczycy byli znudzeni życiem, zanim tak naprawdę je zaczęli. Konserwatyści wygrali trzeci raz z rzędu wybory pod hasłem "Nigdy nie było wam tak dobrze". Nic jeszcze nie zapowiadało rewolucji dzieci-kwiatów.

Właśnie wtedy, w Oxfordzie, po raz pierwszy zauważył, że jego stopy i ręce nie są mu całkiem posłuszne. Pierwsza rzecz, na którą zwrócił uwagę, to trudności w wiosłowaniu. Pewnego dnia wywrócił się na schodach. - Lekarz uznał, że nic mi nie jest, polecił tylko ograniczyć ilość spożywanego piwa.

Straszna prawda

Właściwą diagnozę postawiono mu dopiero po studiach, kiedy Hawking zdecydował się na doktorat w Cambridge pod kierunkiem Dennisa Sciamy. Czuł się coraz słabszy, ale zawsze przypisywał to jakimś konkretnym przyczynom, np. zatruciu pokarmowemu. Mroźną zimą 1962-63 było już jednak na tyle źle, że trafił na dwa tygodnie do szpitala w Londynie, gdzie robiono mu testy i badania. Lekarze nie byli pewni, zwodzili. Ale w końcu doszli strasznej prawdy. Wykryto u niego stwardnienie zanikowe boczne, zwane chorobą Lou Gehriga. Było to jak wyrok śmierci. Dawano Hawkingowi najwyżej kilka lat życia.

Wpadł w depresję: - Zacząłem słuchać Wagnera. Pasował do apokaliptycznego i ponurego nastroju. Śniło mi się, że zostałem skazany na śmierć i zaraz nastąpi egzekucja. Ale doniesienia gazet, że się rozpiłem, są mocno przesadzone.

Jego stan pogarszał się szybko. Wydawało mu się, że nie ma sensu pracować nad doktoratem, skoro i tak nie zdąży go skończyć przed śmiercią. Nie miał wtedy ani siły, by żyć, ani pomysłu, co robić.

We wspomnieniach pisze, iż uratowała go kobieta - Jane Wilde, którą poznał na jakimś przyjęciu. Zaręczyny wyrwały go z depresji: - Żebyśmy mogli się pobrać, musiałem skończyć wreszcie doktorat i znaleźć pracę. Po raz pierwszy w życiu zacząłem solidnie pracować, choć może nie powinienem tego określać słowem praca, bo - jak ktoś powiedział - uczonym i prostytutkom płaci się za to, co ich bawi.

Śmierć nie przychodzi

- Osobą, która najbardziej pomogła Hawkingowi, wyciągając go z kompletnej depresji i alkoholizmu, był Dennis Sciama - opowiada mi prof. Abramowicz. - Dennis i Lidia Sciamowie opiekowali się Hawkingiem jak własnym synem. Ja też tego doświadczyłem, gdy byłem przez wiele lat najpierw asystentem Dennisa, a potem jednym z dwóch profesorów w jego grupie w Oxfordzie i Trieście.

Sciama także dał Hawkingowi temat pracy doktorskiej - badanie czarnych dziur (a dokładniej: osobliwości, tj. punktów, gdzie załamują się prawa fizyki). Sciama wiedział, że jest to wielki temat, i dał go śmiertelnie choremu uczniowi jako wyzwanie i sposób na życie. W ten sposób uratował dla świata wielkość Hawkinga, a być może nawet ją stworzył.

- Hawking nigdy tym faktom nie zaprzecza, choć ostatnio o nich nie mówi i nie pisze - dodaje prof. Abramowicz. - Ale sam słyszałem, jak opowiadał tę historię w Les Houches, małej wiosce wysoko we francuskich Alpach, gdzie przez kilka tygodni słuchaliśmy wykładów na temat czarnych dziur. Wszyscy byliśmy wtedy bardzo młodzi, świat o nas jeszcze nie wiedział. Nosiliśmy we czwórkę jego potwornie ciężki wózek inwalidzki po górskich ścieżkach łączących salę wykładową z hotelami.

Z czasem okazało się, że jakimś dziwnym trafem śmierć po Hawkinga nie przychodzi. Choroba spowolniła swój marsz, zaś w pracy naukowej nastąpił znaczny postęp. Hawking wraz z Rogerem Penrose pokazał, że z ogólnej teorii względności Einsteina wynika, iż Wszechświat musiał mieć początek. Jednym słowem: równania matematyczne Einsteina nieuchronnie prowadzą do punktu, gdzie materia miała nieskończoną gęstość, a czasoprzestrzeń - nieskończoną krzywiznę. W takim punkcie załamują się wszystkie znane prawa fizyki. Matematycy nazywają go osobliwością.

- Nasza praca napotkała początkowo ostry sprzeciw, m.in. ze strony Rosjan wiernych marksistowskiemu determinizmowi - wspomina Hawking. - Nie można jednak spierać się z twierdzeniem matematycznym. Dziś niemal wszyscy uznają, że Wszechświat zaczął się od wielkiego wybuchu. Na ironię zakrawa fakt, że ja z kolei zmieniłem zdanie i próbuję przekonać kolegów, że nie było żadnej osobliwości, że ona znika, jeśli uwzględnimy efekty kwantowe.

Czarna dziura nie jest czarna

Hawking w pracy naukowej polega na intuicji: - Najpierw zgaduję, jaki powinien być wynik, a dopiero potem staram się to udowodnić na papierze. Niewiele obchodzą mnie równania, częściowo dlatego, że trudno mi je wypisywać, ale przede wszystkim dlatego, że nie potrafię ich intuicyjnie zrozumieć. Myślę, posługując się obrazami.

Akurat wyobraźnia była mu bardzo potrzebna w badaniach czarnych dziur. Tych tajemniczych tworów, z których czeluści nic (nawet światło) nie jest w stanie uciec, nikt jeszcze nie widział. Gdy w roku 1967 Wheeler wprowadził termin "czarna dziura", astronomowie nie dysponowali żadnymi dowodami, żeby kogokolwiek przekonać, że obiekty takie rzeczywiście istnieją.

Chyba największym dokonaniem Hawkinga jest odkrycie, że czarna dziura nie jest zupełnie czarna. Każda czarna dziura emituje cząstki i promieniowanie, czyli innymi słowy - paruje. Co się dzieje z materią, która wpada do czarnej dziury? Czy ulega zniszczeniu, a może przechodzi do innego Wszechświata? - Bardzo bym chciał przed śmiercią poznać odpowiedź na to pytanie, choć nie myślę o wskoczeniu do czarnej dziury - mówi Hawking.

- On jest znakomitym matematycznym fizykiem, ale gdzie mu tam do Einsteina - mówi prof. Paczyński z uniwersytetu w Princeton. - Jego sukces w zmaganiu z chorobą dużo bardziej zdumiewa niż jego wkład do fizyki. To działa na wyobraźnię i jest istotnym przyczynkiem do jego sławy.

Jane zdradza tajemnice alkowy

Od straszliwej diagnozy minęło ponad dziesięć lat, a Hawking nie tylko wciąż żył, ale i dochował się dzieci. Wcześniej ojciec uspokoił go, że nie ma żadnych dowodów, iż choroba jest dziedziczna. Syn Robert urodził się w 1967 roku, Lucy w 1970, a potem jeszcze Timothy - w 1979 roku.

Do 1974 roku Hawking mógł sam jeść, kłaść się do łóżka i wstawać. Wkrótce jednak nie opuszczał już inwalidzkiego wózka, a żona przestała sobie radzić z opieką nad nim i dziećmi. Musieli wziąć kogoś do pomocy. Najpierw był to jeden z doktorantów, potem zawodowe pielęgniarki.

Choroba sprawiła, że miał coraz większe trudności w porozumiewaniu się. Mówił niewyraźnie, trudno go było zrozumieć. Tylko znajomi i najbliżsi nie mieli z tym kłopotów. Wciąż jednak dawał odczyty, dyktował prace naukowe.

- Poznałam Hawkingów na początku lat 70., odwiedzili mnie w Warszawie - opowiada Anna Żytkow, pracująca na uniwersytecie w Cambridge. - Jesienią 1974 roku mieszkałam w ich domu w Pasadenie. Nauczyłam się wtedy nawet dość dobrze rozumieć, co Stephen mówi. Większość czasu poświęcał fizyce, ale oczywiste też było, że ważna jest dla niego rodzina, czas spędzany z dziećmi. Kochał muzykę (pamiętam rozmowy o Wagnerze), lubił spotkania towarzyskie i podróże. Niesamowicie silna wola pozwalała mu na prowadzenie bardzo aktywnego trybu życia.

W 1985 roku Hawking całkowicie stracił głos. Przebywał wtedy w Szwajcarii, w ośrodku fizyki cząstek elementarnych w CERN pod Genewą. Złapał zapalenie płuc i wylądował w szpitalu. Jego stan był ciężki. - Lekarze sugerowali wtedy żonie, że nie warto długo stosować aparatury utrzymującej mnie przy życiu. Żona jednak nie chciała o tym słyszeć - mówi uczony. - Przewiozła mnie samolotem do Addenbrookes Hospital w Cambridge, gdzie chirurg Roger Grey wykonał tracheotomię. Uratował mi życie, ale pozbawił głosu - dodaje uczony.

Czy tak było? Inaczej to widziała Laura Gentry, która wtedy pomagała Hawkingowi pisać "Krótką historię czasu". Kilka lat temu zasugerowała, że w przełomowych chwilach Jane rozważała możliwość odcięcia męża od urządzeń wspomagających życie. Małżeństwo Hawkingów od jakiegoś czasu poważnie się chwiało. Nie wytrzymało kolejnego poważnego kryzysu. W 1985 roku, po 22 wspólnie przeżytych latach, Stephen i Jane rozstali się.

W 2000 roku ukazała się autobiograficzna książka Jane, która zdradza pewne tajemnice małżeńskiej alkowy. Jane jest szczera: "To było bardzo trudne, właściwie nienaturalne, czuć pożądanie do kogoś o wyglądzie ofiary Holocaustu i potrzebach noworodka". Przyznaje, że w 1985 roku trwał jej romans z przyjacielem rodziny, muzykiem Jonathanem Hellyer-Jonesem, którego poznała osiem lat wcześniej.

Plotki mówią, że jednym z powodów rozstania były narastające różnice światopoglądowe. Jane jest osobą głęboko wierzącą. Irytowała ją arogancja męża, który lubił powtarzać, że teoria wszystkiego, jeśli ją kiedyś odkryjemy, pozwoli nam poznać "umysł boży" i stać się "panami Wszechświata". Jane pisze, że jej były mąż był uparty i apodyktyczny.

- Powiedziałbym raczej, że jestem zdecydowany. Po prostu chcę panować nad swoim życiem tak jak inni ludzie. Często bowiem inni rządzą życiem niepełnosprawnych - odpowiedział jej Hawking.

15 słów na minutę

Po tracheotomii potrzebował całodobowej opieki. Zamieszkał ze swoją pielęgniarką Elaine Mason (została wkrótce jego nową żoną): - Przez pewien czas po operacji byłem zrozpaczony. Myślałem, że jeśli nie odzyskam głosu, to nie warto tego dłużej ciągnąć.

Pomógł Walt Woltosz, informatyk z Kalifornii, który napisał program komputerowy dla swojej teściowej, w tej samej sytuacji. Dzięki temu programowi Hawking, posługując się trzymanym w dłoni przyciskiem, mógł wybierać słowa z menu ukazującego się na ekranie. Po ułożeniu całego zdania przesyłał je do syntezatora mowy. Jest w stanie przekazać dzięki niemu (pisać lub mówić) do 15 słów na minutę.

Ale wcale nie uważa, że jest odcięty od świata i normalnego życia. Nie czuje się kaleką: - Fizyka daje mi zadowolenie, ale jest zimna. Nie mógłbym żyć, zajmując się tylko fizyką. Podobnie jak inni ludzie potrzebuję ciepła, miłości i uczuć. I pod tym względem jestem szczęściarzem.

Napisał książkę, która stała się ogólnoświatowym bestsellerem. "Krótka historia czasu" pobiła wszelkie rekordy, przetłumaczono ją na 33 języki, w tym polski. Trafiła do księgi Guinnessa jako książka, która najdłużej utrzymała się na liście bestsellerów. "Ktoś mi powiedział, że każde równanie, jakie umieszczę w książce, zmniejszy liczbę sprzedanych egzemplarzy o połowę. Postanowiłem wobec tego, że nie będzie żadnych równań" - pisał w przedmowie.

Nikt już nie wie, jaki jest jej łączny nakład, ale z pewnością przekroczył 25 mln. Jeśli wierzyć Hawkingowi, byłby wyższy, gdyby nieopatrznie nie zamieścił w niej jednak jedynego wzoru - E=mc2.

Ludzie kupują książkę, choć jest trudna, choć nie wszystko potrafią zrozumieć. Hawking pisze o czarnych dziurach, podróżach w czasie. Pyta, czy Wszechświat miał początek, czy będzie miał koniec, ile ma wymiarów, w jaki sposób powstał.

"Nawet poważna książka naukowa może stać się dziełem kultowym" - napisał recenzent "The Independent". - Bardzo pochlebiło mi przyrównanie mojej książki do dzieła "Zen i sztuka oporządzania motocykla" - odpowiadał Hawking.

Bóg zwiększa nakład

"Krótka historia czasu" tchnie wiarą w potęgę ludzkiego rozumu, który jest w stanie odgadnąć wszystkie tajemnice Wszechświata. Kończy się wielce optymistycznym akapitem:

"Gdy odkryjemy kompletną teorię (wszystkiego - red.), z biegiem czasu stanie się ona zrozumiała dla szerokich kręgów społeczeństwa, nie tylko paru naukowców. Wtedy wszyscy, nie tylko naukowcy i filozofowie, ale i zwykli, szarzy ludzie, będą mogli wziąć udział w dyskusji nad problemem, dlaczego Wszechświat i my sami istniejemy. Gdy znajdziemy odpowiedź na to pytanie, będzie to ostateczny triumf ludzkiej inteligencji - poznamy wtedy bowiem myśl Boga".

Już po wydaniu książki Hawking zdradził, że niewiele brakowało, by podczas korekty skreślił ostatnie zdanie o Bogu: - Gdybym to zrobił, nakład zapewne spadłby o połowę.

- To, co on pisze teraz dla publiczności o fizyce, filozofii i religii, czasem jest bardzo irytujące. On sobie z nas wszystkich kpi, ale mu wolno, bo naprawdę jest geniuszem - ocenia Marek Abramowicz.

W 2002 Cambridge uroczyście obchodzono 60. urodziny Hawkinga. Na wieczornym przyjęciu na deser obowiązkowo pojawiły się maliny, a także... sobowtórka Marilyn Monroe, która zaśpiewała "Happy Birthday" (- Uwielbia maliny, zawsze też podziwiał Marilyn, więc bardzo ucieszył się z niespodzianki, jaką przygotowała Elaine - opowiada Anna Żytkow). Wcześniej podczas naukowej sesji przemawiali wielcy dzisiejszej astrofizyki: Martin Rees, James Hartle, Roger Penrose, Kip Thorne, Gerardus 't Hooft.

Na koniec do mównicy podjechał Hawking. Po zwykłym "czy mnie słyszycie?" rozpoczął opowieść o swoim naukowym życiu, którą zatytułował "60 lat w skorupce orzecha" (nieprzypadkowo tytuł jego ostatniej książki to "Wszechświat w skorupce orzecha"). Było to jak pożegnanie ze światem. Kiedyś w programie BBC "Bezludna wyspa" powiedział: - Miałem szczęście w nieszczęściu - choroba pozbawiła mnie możliwości ruchu, lecz nie odcięła od dwóch głównych przyjemności życia: fizyki i muzyki. Gdybym mógł zajmować się fizyką i słuchać muzyki, wcale bym nie chciał być uratowany z bezludnej wyspy. Gdybym czuł, że zbliża się śmierć, posłuchałbym trzeciej części Kwartetu smyczkowego Beethovena opus 132.

Glosuj na post

Kategorie Biografie naukowców